Pozycjonowanie

Co oznaczają łańcuchy przekierowań 301 (redirect chains) dla SEO i w jaki sposób ich uniknąć?

3 min czytania
Co oznaczają łańcuchy przekierowań 301 (redirect chains) dla SEO i w jaki sposób ich uniknąć?

Struktury serwisów internetowych, zwłaszcza tych większych, rzadko pozostają statyczne. Zmiany adresów URL są w zasadzie nieuniknione — przekierowania 301 pomagają się w nich odnaleźć zarówno Twoim użytkownikom, jak i robotom wyszukiwarek. A czy ilość takich przekierowań ma wpływ na SEO? Jak uniknąć potencjalnych problemów? Na te pytania odpowiemy poniżej.

Czym są przekierowania 301 — i kiedy powstają redirect chains?

Zacznijmy od podstaw. Przekierowanie 301 pozwala przenieść użytkowników, którzy próbują wejść na Twoją stronę przy pomocy starego adresu URL na jego nową wersję — lub na zupełnie inną podstronę. 

Gdyby takiego przekierowania nie było — po kliknięciu nieaktualnego odnośnika użytkownik zobaczyłby komunikat o błędzie 404. Jeśli je dodamy, serwer automatycznie wyświetli — zamiast błędu — stronę znajdującą się pod nowym adresem.

Przekierowania 301 wykorzystuje się w wielu sytuacjach:

  • gdy zmieniamy nazwę domeny lub którejś z podstron;
  • gdy usuwamy jedną z podstron i chcemy przekierować ruch z niej pochodzący np. na stronę główną;
  • przy wdrożeniu certyfikatu SSL (po to, aby w sieci nie funkcjonowały jednocześnie dwa adresy: z przedrostkami http i https);
  • gdy strona posługuje dwiema wersjami adresu URL — z prefiksem www i bez niego.

Oczywiście — jedna witryna może podlegać w ciągu swojego życia wielu modyfikacjom i zmianom lokalizacji. Jeśli towarzyszą im kolejne przekierowania 301 — wtedy mówimy o łańcuchu przekierowań, czyli tytułowym redirect chain

Redirect chains a SEO — czy łańcuchy przekierowań mają wpływ na pozycjonowanie?

Jedną z najistotniejszych właściwości przekierowania 301 jest fakt, że w „oczach” robotów wyszukiwarek oznacza ono stałe, celowe przeniesienie adresu strony. Wobec tego, nie będą już traktowały starego URL jako kanonicznego, a zamiast niego — w wynikach wyszukiwania pojawi się nowy adres. Ale co najważniejsze — to wszystko przebiega bez utraty mocy SEO i pozycji w SERP-ach.

Zobacz  Reklama leków i reklama produktów leczniczych w Internecie

Przekonanie, że same przekierowania 301 mogą poskutkować spadkami w rankingu Google to mit — który wziął się stąd, że do 2016 roku algorytm wyszukiwarki rzeczywiście „karał” przekierowywane adresy utratą nawet kilkunastu procent ich mocy. Obecnie link juice jest przenoszony praktycznie w całości, także specjaliści od pozycjonowania nie mają się czego obawiać.

Zwłaszcza że przekierowania pozwalają uniknąć dwóch bardzo ważnych z punktu widzenia SEO problemów. Duplikacji treści — gdy witryna posługuje się dwoma niepołączonymi ze sobą adresami — oraz wyświetlania się błędu 404, który skutecznie odrzuca użytkowników od korzystania ze strony i stanowi jasny sygnał dla robotów Google’a, że strona nie jest regularnie aktualizowana.

Problem pojawia się wtedy, gdy mamy do czynienia z całym łańcuchem przekierowań 301. Po pierwsze, w takiej sytuacji roboty indeksujące mają dłuższą drogę do pokonania, zanim dotrą do właściwej, kanonicznej wersji witryny. Google zaleca, aby w przypadku indeksowanych stron nie przekraczać pięciu przekierowań — inaczej cały proces może się nieco opóźnić.

Największym problemem jest jednak wydłużony czas ładowania się strony — który ma przecież ogromny wpływ na doświadczenie użytkownika i jest kluczowym czynnikiem rankingowym. Przyjmuje się, że każde kolejne przekierowanie 301 dodaje do czasu ładowania ok. 70 ms. To niedużo, ale przy dłuższym łańcuchu — może mieć znaczenie. Zwłaszcza że dotarcie do właściwej wersji adresu URL to tylko połowa procesu — znalezioną witrynę trzeba jeszcze załadować.

Zobacz  Agencja content marketingu – czym się zajmuje?

Jak uniknąć problemów z przekierowaniami?

Złota zasada jest oczywista — unikaj długich łańcuchów przekierowań. W większości przypadków da się sprowadzić całą sekwencję przekierowań do zaledwie jednego kroku; jeśli jest ich więcej, radzimy zastanowić się, które z etapów łańcucha są rzeczywiście niezbędne. Oczywiście, może to wymagać dogłębnej zmiany struktury odnośników, ale na dłuższą metę — powinno się opłacić. Szczególnie problematyczna byłaby tzw. pętla przekierowań — czyli łańcuch, który zaczyna się i kończy na tym samym adresie URL.

Oprócz tego — radzimy uważać na poprawność wszystkich odnośników: i tych nieaktualnych, i nowych, kanonicznych. Wystarczy jedna literówka, by stworzyć zupełnie nowy adres URL i, w ten sposób, zerwać łańcuch przekierowań. 

Jeśli chodzi o narzędzia, które mogą się przydać przy analizie struktury przekierowań — pomóc powinno zarówno Google Search Console (który wskaże problemy z przekierowaniami), jak i profesjonalne narzędzia pozycjonerskie — Ahrefs, Semrush oraz (dedykowany analizie stron pod kątem crawlerów) Screaming Frog.

Zawodowy copywriter oraz student psychologii na Uniwersytecie Warszawskim. W świecie marketingu internetowego równie mocno, co chwytliwe (i wartościowe) treści interesuje go dobry design. Gdy nie zajmuje się tworzeniem contentu, odkrywa perełki kina niezależnego i pracuje nad własnymi opowiadaniami.

Udostępnij

Oceń tekst

Średnia ocen 0 / 5. Liczba głosów: 0

Brak głosów - oceń jako pierwszy!

Zapytaj o ofertę SEO
Dołącz do newslettera
Powiązane artykuły Najnowsze Popularne

Zbuduj Twój potencjał SEO

Skonsultuj z nami Twoją sytuację w wyszukiwarce. Porozmawiajmy o Twoich celach i możliwościach współpracy