Jeżeli nie jesteś w pełni usatysfakcjonowany tym, w jaki sposób dane na temat Twoich kampanii prezentuje LinkedIn w swoim Business Managerze — rozwiązanie jest proste. Wystarczy przenieść je do Looker Studio, gdzie będziesz mógł w prosty sposób stworzyć raport dostosowany do swoich potrzeb. Poniżej przedstawimy krótko platformę od Google, wyjaśnimy, jak z niej skorzystać — i dlaczego warto to zrobić.
Looker Studio — co to za narzędzie?
Sposób, w jaki prezentujemy dane, jest nie mniej ważny niż ich treść. Do takiego wniosku doszło też Google — i dlatego też możemy dziś korzystać z Lookera.
Looker Studio to zaawansowana (ale bardzo intuicyjna) platforma do wizualizacji danych z różnych źródeł. Przede wszystkim z narzędzi Google (np. Google Analytics lub Google Ads), ale także i z platform SEO, sprzedażowych czy serwisów społecznościowych — w tym też LinkedIna. Wystarczy połączyć źródło danych z Lookerem za pomocą jednego z tzw. connectorów — a będziesz mógł stworzyć czytelny, przejrzysty raport z działań swojej firmy. Nawet tych offline — ponieważ Looker Studio obsługuje także dane ze zwykłych… arkuszy kalkulacyjnych.
Warto zaznaczyć, że Looker jest platformą bezpłatną — chociaż jeżeli chcesz skorzystać z opcji dzielenia jednej przestrzeni roboczej z innymi członkami zespołu lub zależy Ci na automatyzacji zarządzania raportami firmowymi, możesz zdecydować się na subskrypcję Pro. Obecnie kosztuje 9 dolarów miesięcznie za każdego użytkownika.
Dlaczego warto połączyć LinkedIn z Looker Studio?
Dostęp do danych z kampanii reklamowych i innych działań promocyjnych na LinkedInie ma każdy, kto korzysta z platformy LinkedIn Business Manager. Gdy chodzi o zarządzanie tymi działaniami, sprawdza się ona bardzo dobrze — nie daje natomiast zbyt zaawansowanych możliwości, jeżeli mówimy o analizie i raportowaniu ich efektów.
Looker Studio oferuje za to w tej kwestii bardzo dużo:
- bardzo prosty, przejrzysty interfejs — z możliwością tworzenia wykresów i tabel na zasadzie „przeciągnij i upuść”;
- całą paletę wykresów, za pomocą których przedstawisz każdy zestaw danych;
- zestaw interaktywnych elementów, które po umieszczeniu w raporcie pozwalają „na żywo” filtrować i zmieniać parametry danych;
- dane w raportach aktualizowane „na bieżąco”;
- możliwość integracji i porównywania danych z różnych źródeł;
- bibliotekę szablonów raportów oraz dodatków (w ramach Looker Marketplace);
- kilka możliwości udostępniania raportów — od prostego pliku PDF, przez dzielenie się nim z innymi za pośrednictwem linku, po osadzenie na stronie internetowej;
- opcję wspólnej pracy nad raportem przez kilku członków zespołu;
- możliwość dostosowania analiz do potrzeb firmy, dzięki językowi modelowania danych LookML.
Dodajmy też, że Google Looker Studio w coraz większym stopniu korzysta z możliwości sztucznej inteligencji oraz technik uczenia maszynowego. Umożliwia to przeprowadzanie analiz złożonych zbiorów danych… w zasadzie bez jakiejkolwiek specjalistycznej wiedzy. Modele AI wspierają też identyfikację wzorców i anomalii czy prognozowanie trendów.
Jak przenieść dane z profilu na LinkedIn Business Manager do Looker Studio?
Integracja obydwu platform nie powinna przysporzyć nikomu problemów. Po kolei:
- Zaloguj się na swoje konto Google — Looker Studio nie wymaga zakładania odrębnego profilu! — i wejdź na https://lookerstudio.google.com.
- Powinieneś znaleźć się w panelu głównym Lookera; kliknij przycisk Utwórz, a następnie — wybierz opcję Źródło danych.
- Ukaże Ci się lista wszystkich dostępnych connectorów — narzędzi umożliwiających przenoszenie danych z zewnętrznych źródeł do Lookera. Polecamy po prostu wpisać w polu wyszukiwania „LinkedIn” — wyświetlą Ci się rozwiązania od różnych twórców. Zapoznaj się z nimi — i wybierz jedno z nich.
- Skonfiguruj nowe źródło danych… i gotowe. Teraz, gdy utworzysz nowy raport, będziesz mógł jednym kliknięciem wybrać swojego LinkedIna jako źródło danych do analizy i wizualizacji.
Dalej pozostaje Ci już odkrywanie możliwości Looker Studio — i tworzenie pierwszych raportów. A więcej o Lookerze przeczytasz w innych artykułach na naszym blogu — zachęcamy do lektury!