Co to jest brandmark?
Spis treści
Spis treści
Logo, logotyp, znak graficzny, brandmark – wszystkie te pojęcia często są używane zamiennie, a to błąd. W tym wpisie skupimy się na ostatnim – wyjaśnimy, co to brandmark i dlaczego budowanie jego pozycji na rynku… trwa lata.
Czym jest brandmark?
Brandmark to graficzny symbol marki, który może działać samodzielnie – pozwala zidentyfikować markę bez jej nazwy ani żadnego dodatkowego kontekstu. Po polsku używa się też określenia sygnet.

Źródło: kurieta.com/types-of-logos-unlocking-their-impact-on-your-brand
Brandmark nie jest tym samym co logo albo logotyp. Różnica polega na tym, że:
- logotyp to nazwa marki zapisana konkretnym, charakterystycznym krojem pisma; z logotypu korzystają np. Coca-Cola i Google;
- natomiast logo to sygnet zestawiony z logotypem w ustalonych proporcjach i układzie.
Dla przykładu, Nike w swojej komunikacji posługuje się wszystkimi trzema symbolami, w zależności od kontekstu. Brandmarkiem jest ich kultowa „łyżwa” (swoosh), logotypem – napis „NIKE”, a logo – całość, jak na zdjęciu poniżej.

Źródło: logos-world.net/nike-logo
Jakie są rodzaje brandmarków?
Graficy i specjaliści od brandingu najczęściej dzielą brandmarki na trzy grupy:
- znaki abstrakcyjne – czyli kształty, które same z siebie nie przedstawiają niczego konkretnego, a treść zyskują dopiero przez markę. Swoosh Nike jest po prostu wygiętą kreską, a koło Pepsi – kołem; dopiero lata obcowania z nimi sprawiły, że rozpoznajemy je natychmiast;
- znaki figuratywne (obrazkowe) – przedstawiają rozpoznawalny obiekt, choć niekoniecznie związany z tym, czym firma się zajmuje. Apple nie sprzedaje jabłek, a Shell muszli, prawda? Taki symbol często jednak łatwiej jest zapamiętać, bo mózg, może zbudować bardzo specyficzne skojarzenie z marką;
- znaki literowe i monogramy – czyli najczęściej inicjał lub skrót nazwy potraktowany jak forma graficzna. Złote łuki McDonald’s to przecież litera M, a, na przykład, splecione LV w sygnecie Louis Vuitton – inicjały założyciela.
Podział ten jest oczywiście umowny, a granice płynne; złote łuki też można przecież uznać za abstrakcyjny symbol.
Kiedy sam brandmark wystarczy, a kiedy nie?
Rozróżnienie między brandmarkiem a logo czy logotypem jest dosyć istotne. Marka może przez lata funkcjonować bez sygnetu, bazując wyłącznie na dobrze zaprojektowanym logotypie – i wiele firm tak właśnie robi. Odwrotna sytuacja (gdy firma od początku korzysta tylko z sygnetu) zdarza się o wiele rzadziej, bo sam brandmark niczego nie mówi dopóty, dopóki ktoś nie nauczy odbiorców, co on właściwie oznacza.
Warto jeszcze raz wrócić do Nike i ich historii. Swoosha zaprojektowała w 1971 roku Carolyn Davidson, wówczas studentka projektowania graficznego – na marginesie, za jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli na świecie dostała… zaledwie 35 dolarów. Nie o nią jednak tutaj chodzi, a o to, co działo się potem. Otóż przez ponad dwie dekady Nike konsekwentnie umieszczało swoją „łyżwę” – na produktach, w reklamach, na billboardach – razem z nazwą marki. Sam symbol, bez żadnego podpisu, firma zaczęła stosować dopiero w połowie lat 90., czyli po dwudziestu latach budowania swojej pozycji i milionach dolarów wydanych na marketing. Jednak teraz swoosh jest dla Nike absolutnie bezcenny.
Sygnet oderwany od nazwy niemal zawsze sprawdza się dopiero wtedy, gdy marka jest już rozpoznawalna i ma zbudowany wokół siebie zestaw skojarzeń – misję, wartości, osobowość. Nie znaczy to oczywiście, że młode marki powinny sobie odpuścić projektowanie sygnetu – po prostu na początek lepiej połączyć go z logotypem, a dopiero potem próbować „usamodzielnić”.
Zainteresował Cię ten temat i chcesz pogłębić swoją wiedzę o marketingu, brandingu i SEO? Zachęcamy do lektury kolejnych wpisów w naszym słowniku ora
swój potencjał z
polityką prywatności